Tallin w 3 dni – Co ciekawego udało nam się zobaczyć?

Jeśli miałabym zrobić mój osobisty ranking stolic krajów bałtyckich, to Tallin byłby w czołówce ze względu na bliskość wody, industrialny klimat, rozległe stare miasto (czyli najważniejsze punkty na mojej liście fajnych miast do życia odhaczone).
Nasze spacery po Tallinie były tylko częściowo zaplanowane, w większości dość nieuporządkowane i spontaniczne (na przykład na nabrzeżu w dzielnicy Kalamaja znaleźliśmy się tylko dlatego, bo chcieliśmy przetestować lokalny browar, a kwartał Rottermana zwiedziliśmy, ponieważ był na naszej drodze od hotelu do sklepu Warhammera), więc tym bardziej się zdziwiłam przygotowując ten wpis jak wiele udało nam się zobaczyć i w jaką uporządkowaną całość złożyła się nasza trasa zwiedzania.
Dzień 1: Stare Miasto
Stare Miasto to na pewno obowiązkowy punkt na mapie zwiedzania Tallina jako świetny przykład dobrze zachowanego średniowiecznego miasta targowego. Naprawdę nie spodziewałam się, że będzie aż tak rozległe i urokliwe. Składa się z dwóch części: górnej, położonej na wapiennym wzgórzu i historycznie stanowiącej forteczną część miasta, oraz dolnej – kupiecko-mieszkalnej, z nienaruszonymi od XIII/XIV wieku parcelami, późnogotyckim ratuszem, urokliwymi wąskimi uliczkami i historycznymi kamieniczkami.




Przyznam, że zwiedzaliśmy Stare Miasto dość przypadkowo, nie odwiedziliśmy żadnego muzeum, poza Trzema Siostrami nie kierowaliśmy się żadnym planem zwiedzania, tylko postawiliśmy na niezobowiązujący spacer. Dla porządku wrzucam listę wybranych miejsc, które warto uwzględnić przy zwiedzaniu, ale też zachęcam do swobodnej eksploracji tallińskiej starówki.
- Wapienne Wzgórze Toompea: to tutaj w X-XI wieku powstała twierdza, wokół której rozwinęła się osada Lyndanise (po niem. Rewal), która z kolei dała początek miastu Tallin. W XIII wieku na tym wzgórzu Duńczycy zbudowali zamek, przejęty w XIV wieku przez inflancki odłam zakonu krzyżackiego, przebudowany w XVIII wieku przez Rosjan na barokowy pałac. Z wybudowanych przez krzyżaków baszt pozostały tylko trzy, z których najbardziej charakterystyczna jest 45-metrowa wieża Długi Hermann. Obecnie na terenie zamku znajduje się też wzniesiony w wieku XX budynek estońskiego parlamentu.


- Ważniejsze zabytki sakralne:
- gotycka Katedra Najświętszej Marii Panny – estoński kościół luterański, zbudowany w 1243 roku;
- kościół św. Mikołaja (patrona kupców i żeglarzy, więc pasuje do Tallina jak nic) – kościół estońskiego kościoła ewangelicko-luterańskiego, budowany w latach 1230-1275, częściowo został zburzony podczas drugiej wojny światowej, po wojnie odbudowany, obecnie mieści się tam muzeum ze sztuką średniowieczną. Co ciekawe, jako jedyny kościół w Tallinie nie padł ofiarą ikonoklazmu podczas ruchów reformacyjnych na początku XVI wieku.
- kościół św. Olafa (króla Norwegii z XII wieku) – kościół Estońskiej Unii Zborów Ewangelicznych Chrześcijan i Baptystów, zbudowany około XIII wieku w miejscu, które prawdopodobnie już w XII wieku było placem targowym, na którym handlowali osadnicy skandynawscy;
- średniowieczne zespoły klasztorne: św. Katarzyny zbudowany przez dominikanów w XIII wieku i cysterek z kościołem św. Michała Archanioła (obecnie cerkiew) – też sięgający wieku XIII. Oba klasztory funkcjonowały do wieku XVI, czyli do czasów reformacji.



- Późnogotycki ratusz zbudowany między 1402 a 1404 rokiem. Jednymi z charakterystycznych elementów ratusza jest wiatrowskaz „Stary Tomasz” i jeden z najstarszych w krajach bałtyckich dzwon.
- Dom Wielkiej Gildii z 1410 roku, w którym obecnie mieści się Muzeum Historii Estonii. „Wielka Gildia” to oczywiście Hanza, której Tallin był pełnoprawnym członkiem od 1285 roku.



- „Trzy Siostry” z XV wieku – trzy przytulone do siebie kamieniczki, które według opowieści były zamieszkane właśnie przez trzy siostry. Ich ojciec umieścił najstarszą w domu pierwszym po lewej z największymi drzwiami, średnią w domu z niższymi drzwiami, a najmłodszą w domu bez drzwi, sugerując tym zalotnikom, w jakiej kolejności chciałby wydać swoje córki za mąż.
- Dom Bractwa Czarnogłowych, czyli gildii kupieckiej zrzeszającej kupców zamożnych, ale nieżonatych, działającej w Tallinie od XIV do praktycznie końca XIX wieku. Kamienicę zbudowano w XIV wieku. Zakupiona przez bractwo w XVI wieku została kilkadziesiąt lat później przebudowana, stając się jednym z pierwszych w Tallinie budynków w stylu renesansowym. Drugą siedzibę tej gildii znajdziecie też w Rydze (moim zdaniem ze zdecydowanie bardziej zdobną fasadą).



Kwartał Rottermana
Dawniej dzielnica przemysłowa Tallina i miejsce, gdzie krzyżowały się drogi do Tartu, Narvy i Pärnu, a teraz nowoczesny, industrialny kwartał z biurowcami i apartamentowcami, reklamowany jako miasto w mieście. Początki tej dzielnicy sięgają pierwszej połowy XIX wieku, kiedy Christian Barthold Rottermann, wielki estoński przemysłowiec, postawił tam cukrownię, gorzelnię i fabrykę krochmalu. Dalszy intensywny rozwój tego miejsca przypadł na początek XX wieku i w tym czasie powstały m.in. zakład piekarniczy, tkalnia, tartak, pracownia wyrobów ceramicznych czy firma sprzedająca samochody. Zbudowano magazyn soli i wysoki komin, które zresztą przetrwały do dziś mimo, że po II wojnie światowej prywatne przedsiębiorstwa Rottermana znacjonalizowano i niestety większość budynków, niewykorzystywana, zaczęła podupadać i niszczeć.



Na szczęście, z początkiem XXI wieku rozpoczęto rewitalizację obszaru z zachowaniem industrialnego charakteru miejsca (więcej informacji możecie znaleźć tutaj). Rottermanni znajduje się blisko Starego Miasta, więc jeśli lubicie nowoczesną, interesującą i momentami odważną architekturę, to warto się wybrać. My trafiliśmy do tego kwartału trochę przypadkiem, akurat był na naszej trasie hotel – centrum. Zdecydowanie fotogeniczne miejsce, a do tego, ze względu na to, że zachowano oryginalny układ budynków i ulic (trochę wąskich jak na współczesne czasy) a stare spichlerze wkomponowano w nową zabudowę, czuć tego ducha historii. Dla zainteresowanych: w jednym z dawnych magazynów mieści się Estońskie Muzeum Architektury.
Dzień 2: Kalamaja
Po estońsku Kalamaja znaczy „dom rybny”. Jak sama nazwa sugeruje, dzielnica musiała być w przeszłości zamieszkana głównie przez rybaków i handlarzy ryb. I to prawda. Z uwagi na bliskość nabrzeża od XIV wieku teren ten zamieszkiwały przede wszystkim osoby związane z rybołówstwem, ale z końcem XIX wieku oraz intensywnym rozwojem przemysłu, zaczęły powstawać na tym obszarze liczne fabryki i z „rybnej” dzielnicy Kalamaja stała się dzielnicą robotniczą. Charakterystyczne dla Kalamaji drewniane domy, dwu- lub trzypiętrowe, przedzielone kamienną klatką schodową wybudowano właśnie dla pracowników okolicznych zakładów w latach 20-tych i 30-tych XX wieku.


Obecnie dzielnica jest uznawana za trochę „hipsterską”. Coś w tym pewnie jest. Stare drewniane bloki, pomalowane na najróżniejsze kolory od żółci po niebieskości nadają tej dzielnicy pozytywny retro klimat. Do tego w okolicy jest mnóstwo atrakcji kulturalnych i nie tylko. Dla zainteresowanych historią dzielnicy: działa tutaj Muzeum Kalamaja.



Kalamaja jest położona dość niedaleko Starego Miasta: piechotą dotarcie na miejsce zajmie pewnie z 20-30 minut. My połączyliśmy spacer po tej okolicy z wyprawą do browaru Põhjala i zwiedzaniem okolicznego nabrzeża. Co ciekawe, po drodze przechodziliśmy też przez dawny cmentarz Kalamaja, który jest jednym z najstarszych tallińskich cmentarzy. W latach 60-tych ubiegłego wieku został zniszczony przez władze sowieckie i przekształcony w park.





To nie koniec zwiedzania dzielnicy Kalamaja. Polecam zrobić sobie dłuższy spacerek też po wschodniej części tej dzielnicy. My zaczęliśmy nasz od terminalu promowego (Terminalu D) a skończyliśmy na Lennusadam, czyli dawnej bazie wodnosamolotów i Depoo. Polecam jednak zwiedzić całą tę dzielnicę w jeden dzień: zacząć właśnie od Terminalu, przez Lennusadam a kończąc na kolorowych domkach i nabrzeżu.


Przy Terminalu D przeszliśmy mostem, minęliśmy market i znaleźliśmy się na samym początku Kultuurikilomeeter, czyli „kilometra kultury”, szlaku pieszego, który przebiega obok ciekawszych punktów na mapie tego obszaru. Idąc tą trasą mijamy:
- Linnahall – ogromną betonową halę sportową wybudowaną specjalnie na Letnie Igrzyska Olimpijskie w Moskwie w 1980 roku,
- Muzeum Sztuki Współczesnej EEKM z charakterystyczną instalacją przed wejściem o nazwie „Soundcheck”,
- Kultuurikatel – tallińskie centrum kultury („Tallin Creative Hub”), które mieści się w budynkach po dawnej elektrowni wybudowanej z inicjatywy firmy Volta w 1913 roku. Obecnie znajduje się tam też Energy Discovery Centre, czyli muzeum nauki. Już z daleka można zobaczyć charakterystyczny ceglany komin, pozostałość po dawnej elektrowni.



Spacerując dalej w stronę Lennusadam mijamy Kalasadam, starą przystań rybacką. Warto tutaj na chwilkę zboczyć z trasy i skręcić w lewo. Idąc wzdłuż promenady Kalaranna i nowoczesnych apartamentowców dotrzemy do plaży, gdzie poza pięknym widokiem na zatokę znajdziemy też całkiem malowniczy wrak łodzi a patrząc w lewo dojrzymy gmach dawnego więzienia Patarei. Wzniesiony w latach 30-tych XIX wieku budynek pełnił funkcję fortu obronnego aż do 1919 roku, kiedy został przekształcony w więzienie, stając się z czasem symbolem nazistowskiego i sowieckiego terroru. Obecnie mieści się tam Estoński Instytut Pamięci Narodowej.





Wracamy z powrotem na naszą trasę. Mijamy po drodze budynek wspomnianego więzienia i już jesteśmy przy Lennusadam, dawnej bazie wodnosamolotów. Hangar, w którym mieści się teraz muzeum, został wybudowany w 1917 roku. Wśród eksponatów największą atrakcję stanowią pewnie ponad stuletni lodołamacz „Suur Tõll” – produkcji rosyjskiej, przekazany Estończykom przez Finów – oraz wybudowany w Wielkiej Brytanii okręt podwodny „Lembit” z lat 30-tych XX wieku. W muzeum znajduje się też wiele innych interesujących eksponatów z morskiej historii Estonii oraz interaktywnych stanowisk edukacyjnych dla dzieci (i nie tylko dzieci).



Wracając z dzielnicy Kalamaja w stronę Starego Miasta, warto też zajrzeć do „Depoo”, który mieści się w budynkach po dawnej zajezdni i stanowi ciekawy punkt kulturalno-gastronomiczny na mapie Tallina: industrialna zabudowa, sporo kolorowych murali, oraz knajp i restauracji do przetestowania.

Obok znajduje się Balti Jamaa Turg, czyli całkiem spora lokalna hala targowa ze strefą gastronomiczną i zakupową, w której znajdziecie estońskie rękodzieło, stoiska z antykami i starociami, ubraniami, ale też jedzeniem (może uda Wam się tam dostać nietypowe pamiątki, np. my kupiliśmy tam czekoladę z tallińskiej manufaktury, o którą niestety nie zadbaliśmy zbyt dobrze i rozpłynęła się w nagrzanym bagażniku 😀 ).



Na zakończenie mapka dzielnicy z ważniejszymi punktami na trasie naszego spaceru:
Dzień 3: Kadriorg i Russalka
Dzielnica otrzymała swoją nazwę od znajdującego się na jej terenie pałacu Kadriorg. Nazwa Kadriorg oznacza „dolinę Katarzyny”, ponieważ, jak może się już domyślacie, pałac został zbudowany w pierwszej połowie XVIII wieku właśnie dla carycy Katarzyny I. Ostatecznie, sama caryca pokazywała się tam raczej sporadycznie. Pałac zaprojektowany w stylu rosyjskiego baroku otacza ogromny park z ukrytym Ogrodem Japońskim, więc jeśli macie czas, to warto wybrać się tam na dłuższy spacer i odpocząć wśród zieleni.





Tuż obok pałacu Kadriorg znajduje się Pałac Prezydencki. Wybudowany w 1938 roku, nawiązuje stylem do barokowego pałacu carycy. Parę minut spaceru dzieli Was od kilku muzeów: Muzeum ceramiki Mikkela, Muzeum – Dom Cara Piotra Wielkiego, Muzeum Dzieci Miiamilla oraz muzeum, w którym byliśmy, dla którego przede wszystkim chciałam się wybrać do Kadriorg i które gorąco polecam: Muzeum Sztuki KUMU (nazwa to zbitka wyrazowa od kunsti muuseum). Znajduje się tam kolekcja sztuki estońskiej od wieku XVIII po okres powojennego socrealizmu i nonkomformizmu. Sam budynek jest zresztą bardzo ciekawy pod względem architektonicznym: jest usytuowany na wzgórzu a elewacja została wykonana ze stali, szkła i … wapienia. Jakby mało Wam było muzeów, to w samym pałacu znajduje się Muzeum Sztuki Kadriorg.





Będąc w Kadriorg, koniecznie wybierzcie się na spacer nabrzeżem i zobaczcie pomnik Russalka, który upamiętnia ofiary katastrofy rosyjskiego okrętu „Rusałka” w 1893 roku. Pomnik został wzniesiony w 1902 roku przez Adamsona i jest to pierwszy w Estonii pomnik wykonany przez estońskiego rzeźbiarza.




Zachęcam też do dalszego bezplanowego szwendania się po dzielnicy Kadriorg. Jak widać na zdjęciach poniżej można tam natrafić na wiele urokliwych przykładów architektury drewnianej. Tak jak w dzielnicy Kalimaja, także tutaj przeważają kolorowe domki z drewna, z tą różnicą, że w Kadriorg znajdziecie więcej ciekawych zdobień i detali.



Co jeść (i pić) w Tallinie?
Poniżej przegląd miejscówek, które odwiedziliśmy:
- Vegan Restoran – wegańska kuchnia w takiej całkiem „fancy” odsłonie i co najważniejsze wszystko, co zjedliśmy było naprawdę bardzo smaczne: na przystawkę wzięliśmy buraczane ravioli a na główne burger i kotleciki a’la rybne. Lokal jest praktycznie w samym sercu starego miasta i dość mały, więc niestety nie udało nam się ich odwiedzić ponownie, bo po prostu nie było miejsc. Lepiej zarezerwować z wyprzedzeniem.
- La Prima Vanallin – klimatyczne miejsce z włoską kuchnią. Bardzo smacznie i przyjemnie. Na tyle, że wybraliśmy się tam dwukrotnie. Restauracja mieści się w dolnej części starego miasta, niedaleko kościoła św. Mikołaja.
- Humalakoda Pub Resturant Brewery – nasze spontaniczne miejsce odpoczynku w hali targowej Balti Jaama. Można zajrzeć, jeśli jesteście w pobliżu, bo lokal fajnie wygląda a obsługa bardzo miła. Jedzenie i piwo w porządku, chociaż nic wybitnego.
- Põhjala Beer Tap Room – Põhjala to naprawdę bardzo dobry browar rzemieślniczy. Oprócz tap roomu i restauracji (jedliśmy chyba tylko frytki z sosem truflowym, ale dobre były), w browarze znajduje się też sklepik z piwem i gadżetami. Szczególnie polecam piwo z ich „piwnicznej” serii leżakowane w beczkach po winie Madera.
- Whisper Sister – bardzo fajny drink bar. Tzw. „ukryte miejsce”, więc jeśli lubicie dobre koktajle i chcecie tam trafić, na wszelki wypadek sprawdźcie na zdjęciach w mapach Google, jak wyglądają drzwi wejściowe.





