Bory Tucholskie: 4 trasy spacerowe

pnie drzew w Borach Tucholskich

W Borach Tucholskich byliśmy na spacerze dwukrotnie: w tym roku i w zeszłym. Za każdym razem to była wycieczka samochodowa na jeden dzień, więc wybieraliśmy tylko w miarę krótkie trasy – pętelki. Bory Tucholskie oferują zresztą mnóstwo szlaków pieszych i rowerowych, więc naprawdę jest tam, co robić 🙂 .

Bory Tucholskie: ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna „Jelenia Wyspa”

Trasa została wytyczona wzdłuż rzeki Stążki i liczy tylko 3,5 km. Aż szkoda, że tak mało, bo okolica jest naprawdę przepiękna. Robi wrażenie nawet w tak mało atrakcyjnym okresie jak początek kwietnia, kiedy przyroda jeszcze nie jest w pełnym rozkwicie. Na nasze szczęście padał drobny deszcz i nikogo poza nami na szlaku nie było, więc mogliśmy w spokoju pospacerować. W czasach pandemii miejsca, gdzie nie trzeba nosić maseczki i ocierać się o ludzi są naprawdę na wagę złota. No i przede wszystkim ścieżka przebiega wśród boru, więc zapach igliwia i żywicy jest nieziemski.

Na trasie znajduje się 10 przystanków (więcej możecie poczytać na stronie Parku Narodowego Bory Tucholskie), z których chyba najciekawszym i najbardziej zachwycającym był przystanek nr 5 „Bagna nad Stążką”. Niestety, z wieży widokowej nie wypatrzyliśmy żurawi, ale udało nam się je usłyszeć. Intensywne ptasie skrzeki wśród panującej na bagnisku ciszy robiły naprawdę niezwykłe wrażenie.

Rzeka Stążka jest na tyle czysta, że może uda Wam się wypatrzeć wydry, które – jak głosiły tabliczki – tam zamieszkują. Wzdłuż ścieżki będziecie mijać też tzw. drzewa mateczne, czyli drzewa uznane za na tyle jakościowo dobre, że ich nasiona są wykorzystywane do uprawy kolejnych drzewek.

Bory Tucholskie: ścieżka przyrodniczo-leśna „Jezioro Wypalanki”

Jak sama nazwa wskazuje, ścieżka przebiega naokoło Jeziora Wypalanki w Trzebcinach. Trasa liczy 1,5 km. Powiem szczerze, że nie jest jakaś niezwykła. Samo jezioro jest ładne, ale położone niedaleko drogi głównej. Słychać przejeżdżające samochody i nie miałam poczucia przebywania na łonie natury.

W połowie ścieżki znajduje się punkt widokowy z wiatą, gdzie można odpocząć i popatrzeć na jezioro. Jeśli będziecie w okolicy, napewno warto się tam wybrać na krótki spacer, ale jakoś specjalnie nie polecam. Opis ścieżki znajdziecie na stronie Portalu Tucholskiego.

Punkt widokowy nad Jeziorem Charzykowskim

Tego dnia pogoda była kapryśna, ale w miarę na naszą korzyść. Deszcz padał jedynie na samym początku naszego spaceru po Jeleniej Wyspie i podczas jazdy samochodem, a nad samym jeziorem Charzykowskim pojawiło się nawet na chwilę słońce.

Punkt widokowy jest położony na skarpie, ale nie martwcie się. Wejdziecie tam w dwie minuty a parking jest tuż pod, więc to atrakcja wymarzona dla leniwych turystów a widok zacny.

Bory Tucholskie: zielony szlak do Jeziora Wielkie Gacno

Pogoda była naprawdę tego dnia kapryśna. Tak jak wcześniej było czasem deszczowo, czasem słonecznie, tak na tej trasie czasem tylko pochmurnie, czasem gradowo. Trasa w sumie wyniosła ok. 8 km w obie strony. Szliśmy cały czas zielonym szlakiem prowadzącym do jeziora Wielkie Gacno. Świeże powietrze, zero ludzi, droga prosta, szeroka, pośród drzew iglastych. Nawet do gradu można się było przyzwyczaić.

Po drodze minęliśmy wydmę śródlądową (ok. 1,5 km od początku trasy). Obecnie wydma jest wygrodzona i powoli zasiedlana przez rośliny pionierskie, ale nadal zachowała charakter samotnego, piaszczystego wzniesienia wśród połaci drzew. Kilka informacji, jak powstały wydmy śródlądowe tak daleko od morza możecie znaleźć m.in. na portalu Przyroda Polska.

Po kolejnych 2 km dotarliśmy do jeziora Wielkie Gacno – jeziora lobeliowego (nazwa pochodzi od gatunku bylin – lobelii jeziornych – które idealnie odnajdują się w takich jeziorach, jak Wielkie Gacno – o niskiej zawartości związków mineralnych i przeważnie kwaśnym odczynie), a konkretniej do pomostu w kształcie serca.

Z tego, co sprawdzałam jezioro można obejść dookoła, ale trasa wynosi ok. 6 km a my już trochę kilometrów w nogach mieliśmy, no i grad, zimno i do domu daleko. Może następnym razem się uda. Przebieg trasy wzdłuż jeziora znajdziecie na stronie Parku Narodowego. My wróciliśmy tą samą drogą do parkingu.

To było tyle z wycieczki po Borach Tucholskich, na którą wybraliśmy się w pewną kwietniową, deszczowo-gradowo-słoneczną sobotę. Poniżej dodaję jeszcze trasę wycieczki z maja zeszłego roku, która w sumie też przebiegała w deszczu.

Bory Tucholskie: Drzewicz – Pętla Lipnickiego – Dąb Bartuś – Drzewicz

Samochód zostawiliśmy na parkingu w miejscowości Drzewicz, z którego mieliśmy jakieś 5 min do początku szlaku. Niestety ten wpis będzie słabo informacyjny, bo już nie bardzo potrafię odtworzyć naszą trasę. Z tego, co sprawdzałam, raczej szliśmy czarnym szlakiem do Pętli Lipnickiego, a następnie coś pomieszaliśmy, nie chcieliśmy się cofać, spróbowaliśmy iść innym szlakiem i ostatecznie zahaczyliśmy jeszcze o Dąb Bartusia. Tam spotkaliśmy innych spacerowiczów, którzy pomogli nam trafić na właściwą drogę z powrotem na parking.

Pętla Lipnickiego to dawne wyrobisko torfu, więc w sezonie jest tam naprawdę pięknie. Powstałe akweny zasiedliły malownicze rośliny wodne, jak m.in. grążele żółte i grzybienie białe. Do tego trasa biegnie wśród drzew iglastych (znów zapach i świeże powietrze gwarantowane), a miejscami też wzdłuż jezior m.in. na czarnym szlaku do Pętli Lipnickiego mijamy jezioro lobeliowe Nierybno. Więcej o tym szlaku i o innych trasach znajdziecie na stronie Parku Narodowego „Bory Tucholskie”.

Możesz również polubić

Ta strona lubi ciasteczka. A Ty?
Przeczytaj politykę prywatności i zadecyduj.
Nie chcę ciasteczek. Jak to wyłączyć?
Luzik. Ciasteczka nie odmówię.