Podkarpackie #1: Rzeszów i okolice

Niestety o samym Rzeszowie za wiele nie będzie. W planach mieliśmy długi spacer po tym mieście (mieliśmy zobaczyć zamek Lubomirskich, Pałac Letni, przejść się aleją pod kasztanami czy nawet po Rezerwacie Lisia Góra itd.), ale nic z tego nie wyszło. Jak przyjechaliśmy, to deszcz lał tak, że nawet na nasze standardy to było za wiele.
Rzeszów – kilka słonecznych kadrów
Ostatecznie zobaczyliśmy wystawę w Muzeum Dobranocek (fajna podróż w czasie do okresu dzieciństwa, a przynajmniej mojego). Odwiedziliśmy lokalne browary restauracyjne: Browar Manufakturę i Stary Browar Rzeszowski na Rynku (moim zdaniem nic specjalnego, ale w pierwszym jest całkiem ładny wystrój i dość smaczne jedzenia a w drugim widok na rynek). Poniżej kilka ujęć z Muzeum i parę momentów, kiedy nie padało. Jednak, w ciągu tego naszego dwutygodniowego urlopu dzień w Rzeszowie to był tylko jeden z dwóch dni, kiedy w ogóle padało, więc narzekać nie mogę.




Wyjazd do Rzeszowa oznaczał też obowiązek zdrapania kilku nieodkrytych miejsc na mapie, więc w okolicy zahaczyliśmy o Jarosław, klasztor OO. Bernardynów w Leżajsku, Zamek w Baranowie Sandomierskim i Tarnów.
Jarosław
W Jarosławiu byliśmy z samego rana i zastaliśmy stare miasto w remoncie. Dlatego przy następnej wyprawie do województwa podkarpackiego, poza Rzeszowem, Jarosław jest też do ponownego zobaczenia. Tymczasem, poniżej kilka ujęć rynku i fragmentów murów miejskich.



Klasztor OO. Bernardynów w Leżajsku
Tutaj szybko poszło, czyli zabytek z serii szybkie zaliczenie mapy-zdrapki: foteczka i spadamy. Nie byliśmy za bardzo zainteresowani zwiedzaniem. Tym bardziej, że to była niedziela i oczywiście trafiliśmy na końcówkę mszy, na którą zjechała się chyba cała gmina. Porobiliśmy zdjęcia na zewnątrz i uciekliśmy do samochodu zanim tłum rzucił się do odjazdu.

Zamek w Baranowie Sandomierskim
Tutaj już zatrzymaliśmy się na dłużej :). Wybraliśmy zwiedzanie z przewodnikiem i polecam tę opcję. Oprowadzanie trwa ok. godziny i obejmuje wszystkie najważniejsze sale renesansowego zamku, odrestaurowaną kaplicę oraz wystawy w podziemiach.
Zamek został wzniesiony w XVI wieku w miejscu średniowiecznej budowli. Przez lata jego właścicielami były różne polskie rody magnackie, m.in. budynek należał do jednego z królów Polski, Stanisława Leszczyńskiego. Po pożarze w drugiej połowie XIX wieku, zamek został odrestaurowany przez Stanisława Dolańskiego. To jemu budynek zawdzięcza aktualny układ pomieszczeń i to też za jego sprawą powstała wspomniana wcześniej kaplica. Zamek ucierpiał w trakcie II WŚ, ale na szczęście udało się go odbudować w latach 60-tych.






Po zwiedzaniu warto jeszcze przejść się na spacer po parku zamkowym oraz do oranżerii. Zamek jest otoczony terenem zielonym zaprojektowanym w trzech stylach: angielskim, francuskim i włoskim.


Tarnów
Ostatnim przystankiem tego dnia był Tarnów, w którym odpoczęliśmy, zjedliśmy i trochę się przeszliśmy, ale wszystkiego nam się zobaczyć nie udało. Nie byliśmy na przykład w ogrodzie strzeleckim i pałacu Sanguszków ani nie weszliśmy na górę św. Marcina, na której znajdują się ruiny zamku. Tarnów zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, więc zostaje na liście miejsc do ponownego odwiedzenia. W Tarnowie przeszliśmy się po rynku z zachowanym średniowiecznym układem urbanistycznym, zobaczyliśmy Bimę (jedyną pozostałość po znajdującej się w tym miejscu synagodze), drewniane kościółki z XV i XVI wieku, Bazylikę katedralną i kilka innych ciekawych miejsc.







Co i za ile?
(ceny biletów normalnych)
- Muzeum Dobranocek w Rzeszowie: 8 zł
- Zamek w Baranowie Sandomierskim: 18 zł (zwiedzanie z przewodnikiem) + 6 zł (wejście do parku)
Gdzie jedliśmy coś dobrego wege?
- Rzeszów: Browar Manufaktura (są opcje wegetariańskie, jadłam tam całkiem smaczne risotto cytrynowe w opcji bez łososia), Restauracja Radość (są opcje wegetariańskie i wegańskie, ale moim zdaniem były bardziej fancy niż smaczne), dwa przyjemne wieczory spędziliśmy też na jedzeniu i winie/piwie w restauracji przy hotelu, w którym się po różnych przygodach ostatecznie zatrzymaliśmy: B&B Hotel Rzeszów Centrum.
- Tarnów Pół na Pół: tam raczej było najsmaczniej, potrawy inspirowane kuchnią włoską i bardzo dużo wegańskich i wegetariańskich opcji, no i w samym centrum, bo przy rynku.



Na razie wpisy o restauracjach są trochę ubogie, bo dopiero powoli się uczę, żeby zrobić zdjęcie zanim rzucę się na jedzenie.
A tak wyglądała nasza trasa samochodem:
Podkarpackie opuszczamy i jedziemy w lubelskie: tutaj znajdziesz kolejne przystanki naszej podróży.
